Posty

Mt 7, 25

"Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony." (Mt 7, 25) Czym jest ten deszcz, te potoki, wichry? A czym jest dom?  A czym skała? Jak zbudować dom? Dom to my, a skała to Bóg. Może to dziwnie brzmi, ale tak jest. Wichry, potoki i deszcze to nasze problemy, zmartwienia, niepokoje czy lęki. To wszystko co jest złe i przygniatające.  Wiemy z doświadczenia czy z relacji innych osób, że z Bogiem jest łatwiej(nie dosłownie. Nagle się wszystko nie naprawi, ale często psychicznie jest lżej, łatwiej to znosimy).  Bóg jest Tym, który wie o wszystkim co nas trapi, niepokoi. Wie o wszystkim czego się boimy. Nawet jeśli nigdy Mu o tym nie powiedzieliśmy. W końcu On nas stworzył i ukształtował, wymarzył nas. Ale do sedna.  Więc...dlaczego jest lżej? Mając żywą relację z Bogiem to wiemy i czujemy, że nie jesteśmy nigdy sami. Często mówimy że mamy babcie, mamę, ciocie, dziewczynę, chłopaka i innych i sami n...

Mk 2, 5

Paralityk. Kim on jest? Ten paralityk to ja i ty. To każdy człowiek. Jezus mówi do niego "Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy". Przypomina to coś? Ano przypomina sakrament pokuty i pojednania. Przychodząc przed oblicze Boga do konfesjonału jesteśmy paralitykami, którzy potrzebują uzdrowienia, a Bóg chętnie i z wielką radością dzięki posłudze kapłana mówi nam "córko/synu, odpuszczone są twoje grzechy" i je odpuszcza. Co nam to daje? Rozgrzeszenie, odpuszczenie naszych grzechów daje wolność. Dzięki temu nie jesteśmy już zniewoleni przez grzechy, które popełniliśmy; mamy czystą kartę. Dzięki spowiedzi jesteśmy uzdrowieni, czyści, dostajemy nową szansę na przyjaźń z Bogiem, ale czy z niej korzystamy? Jesteśmy ludźmi więc pokusy bywają od nas silniejsze, ale rozróżnijmy grzechy.  Wyobraźmy sobie linę i nożyczki. Lekko nacinając linę(grzechy lekkie)osłabiamy naszą relacje z Tatą, ale jej nie zerwaliśmy. Natomiast przecinając linę(grzechy ciężkie) tą przyjaźń zrywamy. Al...

Łk 6, 41

"Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?" O czym ten fragment nam mówi? Na pozór jest on dosyć prosty, wydaje się łatwy do przestrzegania, ale czy tak jest? No właśnie nie. Nie jest tak łatwo jak się wydaje.  Ile razy miałeś/miałaś w życiu sytuację, że ktoś zrobił coś inaczej niż trzeba było to zrobić/niż chciałeś i wytknąłeś mu to?  Myślę że wiele osób odpowie, że tych sytuacji było wiele. A my? My też popełniamy błędy. Czasem są one wytykane przez kogoś, czasem zostają przemilczane, a czasem sami je dostrzegamy. Jednakże to dostrzeganie naszych własnych błędów jest ciężkie prawda? O wiele łatwiej zobaczyć pomyłkę u kogoś innego. Przychodzi to z wielką łatwością. I o to właśnie chodzi w wyżej wymienionym fragmencie. Chodzi o to, że widzimy potknięcia innych, ale często nie  widzimy swoich. Nauczmy się najpierw zauważać i naprawiać swoje błędy, a dopiero później upominać naszych bliźnich. Pozbądźmy się belki z naszego oka po to ...

A może by tak o Maryi?

Gdyby ktoś zadał nam pytanie "Kim jest Maryja?" to jaka byłaby nasza odpowiedź? Niektórzy odpowiedzieliby, że Matką Chrystusa, inni że naszą Orędowniczką u Boga, a inni że Matką pokoju/różańca. Wszystkie te odpowiedzi są jak najbardziej poprawne, ale warto również pamiętać że Maryja jest także Matką każdego z nas o czym mówi m.in fragment: J 19, 27 "Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie." Jest to testament dany z krzyża.  Jezus gdy był już przybity do krzyża dał nam Maryję za Matkę. A Ona? A Ona nas przyjęła. Wykazała się pokorą i oddaniem. Nie musiała nas przyjmować. Mogła odmówić, ale tego nie zrobiła. I dzięki tej pokorze dzisiaj możemy się do Niej modlić jako do naszej Matki, możemy się do Niej uciekać, a Ona zawsze nam pomoże, zawsze się za nami wstawi u Swojego Syna i Boga Ojca wypraszając nam potrzebne łaski.  Maryja jest także dla nas wzorem do naśladowania. Była pokorna, oddana i wierna. Ona była zawsze z Je...

2 Kor 4, 18

"To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie." Fragment wymieniony powyżej mówi nam, że to co widzialne przemija, a to czego nie widzimy trwa wiecznie. O co chodzi? O życie na ziemi i życie wieczne.  Jak mamy rozumieć to, że to co widzialne przemija, a to co niewidzialne, trwa wiecznie?  Życie na ziemi jest wędrówką, jest takim etapem "przejściowym", a jak wszyscy wiemy- etapy przejściowe mijają, kończą się. Nasze życie na ziemi też pewnego dnia się skończy, dobiegnie końca po to żeby narodzić się na nowo dla życia wiecznego. Czy więc mamy przywiązywać dużą wagę do tego co jest teraz? Czy mamy gromadzić dobra tu na ziemi? Odpowiedź jest jednoznaczna. NIE. Oczywiście każdy z nas może to robić, nie jest to zakazane, ale warto pamiętać, że nic co jest tutaj na ziemi nie pójdzie z nami do życia wiecznego i tym gromadzeniem dóbr materialnych możemy zabrać sobie szanse na dobrze przeżyte życie. Weźmiemy ze sobą tyle ile udźwignie nasza dusza....

Boisz się Boga?

Boisz się Boga? Masz wrażenie, że on się Tobą brzydzi gdy po raz kolejny zgrzeszysz? Nie, Jezus nigdy się Tobą Nie brzydzi.  Sam Bóg zstąpił na ziemię jako człowiek i nie brzydził go zapach ryb, nie brzydziły go odciski i pęcherze na nogach, nie brzydził go grzech(zasiadał przecież z największymi grzesznikami do stołu). Jak mógłbyś/mogłabyś go obrzydzić? On Ciebie stworzył, ukochał od samego początku. Jesteś jego dzieckiem. Gdy zgrzeszymy czujemy potrzebę pójścia do spowiedzi, ale często boimy się tam pójść. Dlaczego? "Bo ksiądz źle o mnie pomyśli", "Bo mi głupio przed Bogiem, On mi już tyle razy przebaczał a ja dalej to samo" itp itd. Moi drodzy. Gdy idziemy do konfesjonału to tam zawsze czeka sam Jezus Chrystus. On już tam na nas czeka żeby nam przebaczyć i powiedzieć "Wszystko w porządku, rozumiem, przebaczam Ci".  Gdy powiemy coś źle i zranimy drugiego człowieka dobrze jest usłyszeć "Wybaczam Ci, rozumiem dlaczego tak a nie inaczej postąpiłeś...

J 15, 13-14

"Największą miłość okazuje ten, kto swoje życie oddaje za przyjaciół. Wy jesteście moimi przyjaciółmi, jeśli czynicie to, co wam przykazuję." O co chodzi? O miłość. Ale nie o taką zwykłą miłość. Chodzi o miłość Jezusa Chrystusa do nas- zwykłych ludzi. Skąd to wiemy? On jako jedyny wydał się na mękę, podjął trud, ból i cierpienie aby wypełnić plan Ojca i umrzeć za nas, bo on nas od początku umiłował. Umiłował nas nawet przed naszym poczęciem. Ta miłość trwała, trwa i będzie trwała. Nieważne co zrobimy, on nas zawsze będzie kochał.  Jest w powyższym fragmencie także mowa o przyjaźni. No właśnie. Kto może się nazywać przyjacielem Chrystusa? Czy ta przyjaźń jest taka sama jak przyjaźń między człowiekiem a człowiekiem? Nie! Jest nam prosto powiedziane "Jesteście moimi przyjaciółmi, jeśli czynicie to, co wam przykazuję"...no okey, ale skąd mamy wiedzieć co nam Pan przykazuje ? Wiemy to m.in dzięki czytaniu Pisma Świętego. W nim jest zawarte sporo tych przykazań Chrystuso...